#17 Paweł Reszka "Mali bogowie 2. Jak umierają Polacy"

Całkiem niedawno na blogu pojawił się reportaż Pawła Reszki dotyczący polskiej służby zdrowia, a dokładniej tego jak wygląda rzeczywistość w porównaniu z otoczką, jaką karmią nas media. Okazało się, że praca lekarzy za nic nie przypomina obrazu tego, który widujemy na ekranach naszych telewizorów, oglądając przeróżne seriale o medykach. Przyznam szczerze, sama takowe uwielbiam, oglądam ich mnóstwo, zaraz obok tych o stróżach prawa. Mój światopogląd po przeczytaniu pierwszego reportażu pana Reszki znacząco uległ zmianie. Wiedziałam, że dzieje się źle, jednak nie zdawałam sobie sprawy ze skali problemu. 

Tym razem autor wcielił się w role ratownika medycznego, obserwował jak wygląda praca, wezwania i do kogo najczęściej wysyłani są ratownicy. Podobnie jak poprzednim razem (recenzja), autor rozmawiał zarówno z lekarzami rezydentami, lekarzami SOR-u oraz ratownikami medycznymi. Niby nie dowiadujemy się już niczego nowego, poza wcześniej nieporuszanym tematem ratownictwa medycznego, jednak i tym razem, to co funduje nam Paweł Reszka wprowadza nas w stan osłupienia i zniesmaczenia. Bo praca medyka, choć ciężka, to przede wszystkim również niewdzięczna. Statystyki wykazują, że najczęściej po karetkę dzwonią osoby starsze, lub ich rodziny, a jeszcze częściej ratownicy medyczni muszą schować na bok swoje uprzedzenia i pomóc miejscowym pijaczkom, którzy jadąc pod wpływem alkoholu na rowerze wpadają do rowów. Wiadomo, każdy czasami musi dać upust swoim emocjom, dlatego ratownicy, jak sami szczerze opowiadają, nie patyczkują się z "delikwentami". Cóż, powinno to oburzać i być może tak właśnie jest, jednak co oburza bardziej to tzw. "wakacyjne" czy "świąteczne" babcie", w zależności od miesiąca jaki widnieje na naszym kalendarzu. Rodziny za wszelką cenę chcą pozbyć się problemu, jakim są ich rodzice i często odsyłają ich do szpitala, podczas gdy sami wyjeżdżają na wakacje, bądź cieszą się świętami. Okrutne prawda?

Leżaki”, czyli pijacy zbierani z ulic albo narkomani, z każdym dniem mieli w moich oczach coraz mniej cech ludzkich.

W związku z powyższym, kolejnym problemem jaki się nasuwa jest geriatria, a raczej jej brak. Osoby w podeszłym wieku są, łagodnie mówiąc, niechciane w placówkach leczniczych, są za to odsyłane z miejsca na miejsce. Lekarze nie chcą ich leczyć, a nawet jak ci tytułowi mali bogowie, decydują o tym, którym pacjentem warto zająć się najpierw. Tym starszym, któremu niewiele z życia już pozostało, czy młodym, przed którym jeszcze wiele nieodkrytych ścieżek? Jak myślcie, kogo wybierają? Powinnam znów napisać to samo... Okrutne, prawda?

Okazuje się, że ratownicy, tak samo jak lekarze na dyżurach potrafią spędzać 4 dni z rzędu. Nie potrafią odpoczywać, a ludzkie tragedie nie robią już na nich wrażenia, wyjątkiem są dzieci, bo to ich cierpienie jest czymś, czego żaden z nas nie potrafi znieść. Medycy po pracy szukają adrenaliny w sportach ekstremalnych, uzależnieni od pracy i ratowania życia.

Forma w jakiej napisana jest ta część niczym nie różni się od poprzedniej. Jednak tym razem autor więcej miejsca poświęcił na notatki z ambulansu w którym jeździł, a nie tylko na rozmowy z lekarzami. Z pewnością pozwala to czytelnikowi na zweryfikowanie, w pewnym stopniu, torii z praktyką. Ponieważ to, co o swojej pracy opowiadają ratownicy medyczni to jedno, a to jak wygląda ich praca z perspektywy kogoś, kto ma okazję w tym uczestniczyć to drugie. Brakowało mi tego w poprzedniej części, dlatego tym razem nie mam się do czego przyczepić. Również łamanie tekstu znów pozwala nam na szybsze i sprawniejsze czytanie. A język jakim posługuje się autor oraz jego rozmówcy jest przystępny i zrozumiały dla każdego odbiorcy.

Chodzi o to, że zgodnie ze swoją wiedzą medyczną i doświadczeniem znasz sposób jak wyleczyć pacjenta, ale nie da się tego zrobić przez system i logistykę. To jest naprawdę wypalające . Wiesz jak pomóc, ale nie da się pomóc.
Podobnie jak poprzednio reportaż odpowiada nam na wiele nurtujących nas pytań. Tym razem dowiemy się zarówno tego, dlaczego ambulans przyjeżdża tak późno, oraz z jakiego powodu na SOR-ze czeka się czasami kilka godzin na przyjęcie. Jak również jaki związek z tym mają trzy kolory, które nadawane są pacjentom. Po raz kolejny wyłania się obraz polskiej służby zdrowia, pełnej ciągle przemęczonych lekarzy, którzy w stosunku do pacjenta często charakteryzują się opryskliwością, obojętnością i brakiem cierpliwości. Lektura ta oprócz odpowiedzi, dostarczy również wielu emocji, od niedowierzania po smutek i poczucie, że nikłe są szanse na to, by cokolwiek  w polskiej służbie zdrowia uległo zmianie.



8 komentarzy:

  1. Nie lubię takich książek, po mimo, że wiem iż znajdę w nich prawdę to też myślę, że trochę koloryzują. Ten typ książek to zdecydowanie nie moja bajka, ale zrobił się na nie duży szał i są wszędzie.
    Buziaki :*

    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazwyczaj nie czytuję reportaży, ale ostatnio spory szum zrobił się wokół tych o medycynie, więc niedługo chyba po jakiś sięgnę i zobaczę, co mnie omija :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytam reportaży. Jednak pięknie ukazują tu rzeczywistość. Słyszałam dużo pozytywnych opinii o pierwszej książęce. Może jednak się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cały czas ta książka gdzieś mi się przewija, ale nigdy jakoś nie zagłębiałam się w opis, bo okładka mnie zniechęcała. A tu proszę, okazuje się, że to całkiem ciekawy reportaż. Dziękuję za świetną rekomendację, dzięki Tobie ten tytuł trafi na moją półkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa recenzja, a i książka wydaje się być wciągająca, ale chyba tematyka trochę by mnie przytłoczyła :( pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie kiedyś po nią sięgnę, lubię taką tematykę.

    www.zycieblondynki.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  7. To mogłaby być całkiem ciekawa lektura. Opowiada o czymś, czego na co dzień nie widzimy, co na pewno przyciąga i zachęca do lektury. A wątki czasami mogą być trudne i przykre. Mimo to - wiem, że będę na nią polować. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Mali bogowie" od dawna mi się gdzieś przewija, ale jakoś nie jest nam po drodze;) Kiedyś ją przeczytam, ale raczej nie będzie to bliska przyszłość

    OdpowiedzUsuń