Szkodliwe motywy w literaturze - romans


Jako, że moja romantyczna dusza wiele romansów, czy tych dobrych, czy tych gorszych, w życiu przeczytała, to właśnie w tym gatunku literackim znalazłam również najwięcej motywów, które szkodzą literaturze. Romanse nie muszą być głupie, przerysowane i powodować tęczowych mdłości. Jednak wiele zabiegów stosowanych w tym gatunku powoduje, że dla większości czytanie romansów to takie guilty read. To duży błąd, osobiście uważam, że nie powinniśmy się wstydzić tego, jaką literaturę czytamy. Jeżeli ktoś traktuje czytanie jako formę rozrywki, okazję do zabicia czasu, to nikt nie powinien traktować go jako gorszą jednostkę, tylko dlatego, że zamiast literatury faktu, reportaży czy innych, znacznie ambitniejszych książek, wybiera właśnie romanse. Jednak taka opinia z czegoś się bierze, być może dlatego, że to właśnie w nich znajdują się elementy, które mogą negatywnie wpływać na odbiorcę. Szczególnie mowa tutaj o czytelnikach podatnych na wpływy, czy osoby o niskim poczuci własnej wartości. Poniżej przedstawiam Wam pięć motywów stosowanych w gatunku romans, które moim zdaniem szkodliwie wpływają na postrzeganie tego typu książek.

1. PIĘKNE ISTOTY

W romansach nie ma brzydkich ludzi, są tylko dobrze zbudowani, przystojni mężczyźni, o wyrzeźbionych klatkach piersiowych, bujnych czuprynach i nie wiadomo czym jeszcze. Z kolei płeć przeciwna, to zawsze niesamowicie piękne, z lśniącymi włosami, szczupłe kobiety, zaokrąglone zawsze tam gdzie trzeba, a wszyscy wokół zazdroszczą im urody. Nawet jeśli powszechnie uznawane są za szare myszki, to wiadomo, że w końcu nastąpi transformacja z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia. Niestety, w prawdziwym życiu tak nie jest. Każdy z nas ma jakieś wady, często jesteśmy wobec siebie krytycznie nastawieni, nie akceptujemy siebie. Tyle się mówi o tym, że wygląd to nie wszystko, liczy się wnętrze, każdy z nas jest piękny, a piękno to nie tylko szczupła sylwetka, długie lśniące włosy i długie nogi. Dlaczego autorki z uporem maniaka powielają schematy, które społeczeństwo chce i powinno unikać. Dlaczego w romansach regułą jest fakt, że aby znaleźć miłość życia musimy być piękni, wysportowani i do tego niesamowicie inteligentni. Najlepiej wszystko na raz. Nie będę już wspominać o tym, że za każdym razem uroda idzie w parze z pieniędzmi, a tych męska strona ma aż nadmiar i często nie wie co z nimi zrobić.

2. PŁASCY BOHATEROWIE

Oprócz wyidealizowanego wyglądu postaci literackich, krzywdzące motywy pojawiają się również w przypadku konstrukcji wizerunku bohaterów. W życiu, wiadomo, każdy z nas jest inny, nie ma dwóch takich samych osób. ani tym bardziej dwóch takich samych charakterów. Jednak wiadomo, że papier jest cierpliwy i przyjmie cokolwiek autor sobie nie wymyśli. Dlatego w literaturze wszystko jest możliwe, a już na pewno możliwe są nagminne schematy, przez które nawet najlepsza książka traci na wartości. Oczywiście można na nie przymknąć oko, jednak w przypadku gdy bohaterowie danej historii mogą być tylko dobrzy albo tylko źli, zaczyna to być niesprawiedliwe. Szczególnie odznacza się to w romansach np. była dziewczyna zawsze jest wariatką i nikim więcej, przyjaciel gej charakteryzuje się tym, że jest homoseksualistą, poza tym nie ma nic więcej do zaoferowania. Za to główna bohaterka, szara myszka, która nigdy nie zrobiła niczego złego, nawet nie potrafi się złościć. W rzeczywistości, każdym z nas kierują jakieś przesłanki, które sprawiają, że postępujemy w dany sposób. Nawet najlepsi popełniają błędy, źli nie zawsze są źli, a ktoś, kogo uważa się za oazę spokoju można doprowadzić do granicy wytrzymałości. Dlaczego więc autorzy idą po najmniejszej linii oporu, nie próbując nawet nadać bohaterom po prostu ludzkich cech?

beautiful, bed, bedroom

3. KOBIETA NA WŁASNOŚĆ

Nigdy nie byłam pseudofeministką, bądź jak kto woli feminazistką, ale traktowanie kobiety przedmiotowo, upraszczanie jej pozycji do bycia uległą, posłuszną i zależną od mężczyzn to coś, czego nie jestem w stanie zaakceptować. Na fali serii "Pięćdziesięciu twarzy Grey'a", pochodne tychże książek zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Zaczęło liczyć się jedynie ciało kobiety, a jej zdanie przestało mieć znaczenie. Bo przecież, gdy kobieta mówi nie, to tak na prawdę nie ma tego na myśli, prawda? Rozum bohaterek można spokojnie porównać do rozumu ameby, a co drugą kieruje syndrom sztokholmski. Inteligentna, niezależna i wartościowa kobieta stała się towarem deficytowym, na rzecz tych, które same nie potrafią, bądź nie mogą o sobie decydować. Czyżbyśmy wracali do korzeni? Mam nadzieję, że nie.

4. USIDLIĆ FACETA 

W pewnym stopniu ma to związek z poprzednim punktem, gdzie kobieta jako niemyślący byt do przeżycia potrzebuje mężczyzny. Dlatego jej życiowym celem jest usidlenie go  najlepiej żeby jeszcze był obrzydliwie bogaty, przystojny i dominujący, dzięki czemu nie musi myśleć sama. Żeby była jasność, sama jestem w związku, jednak podejrzewam, że tak jak u większości opiera się on na zdrowych podwalinach. Ja rozumiem, że to tylko fikcja literacka, ale czytając którąś już książkę z rzędu, gdzie dla kobiety nie liczy się nic poza mężczyzną, brak jej ambicji, marzeń czy sensu w życiu, to zaczynam tracić wiarę, że to jeszcze kiedykolwiek się zmieni.

White and Pink Flowerson a book beside Eyeglasses

5. DAJ SPOKÓJ, PRZECIEŻ TO TYLKO ROMANS

No dobrze, nie jest to może motyw w literaturze, ale problem równie ważny. Niektórzy z was mogliby powiedzieć, że to tylko romans, tego nie bierze się na poważnie. Może też dlatego według znacznej części czytelników jest to gorszy, jeśli nie najgorszy, rodzaj z oferowanych gatunków literackich. Podobno od romansu nie wymaga się zbyt wiele. A moim zdaniem to błąd, ponieważ ten gatunek, jak każdy inny, również może być wartościowy i powinien być analizowany pod merytorycznym kątem. Przede wszystkim nie powinniśmy każdego szkodliwego motywu tłumaczyć jako guilty read, ponieważ od każdego gatunku można, a nawet trzeba wymagać. Gdyby to, po co sięgamy było wartościowe i zgodne z naszymi wartościami nie musielibyśmy wstydzić się tego co czytamy, prawda?

To tylko kropla w morzu schematów, które szkodliwie powielane są głównie przez autorki książek. Długo zastanawiałam się co dokładnie umieścić w tej liście, z czasem okazało się, że nie tylko autorki popełniają błędy, ale również wydawcy, którzy po pierwsze, godzą się na tego typu zachowania, jak i również wybierając okładki książek, które sprawiają, że chociaż nie ocenia się książki po okładce, osobiście wstydziłabym się czytać niektóre książki publicznie. Ponieważ już sam wizerunek nagiego, umięśnionego torsu mężczyzny sugeruje, że nie jest to ani ambitna, ani wartościowa pozycja. Jestem ciekawa Waszego zdania, zgadzacie się, a może wręcz przeciwnie, nie widzicie w tym nic złego? Znacie inne, równie szkodliwe motywy, które szkodzą temu gatunkowi?


7 komentarzy:

  1. Witaj, ciekawy wpis. Poruszyłaś dużo ciekawych kwestii i w wielu sprawach masz rację. Schematy,schematy i jeszcze raz schematy - tego jest mnóstwo w tego typu książkach, o których piszesz... Oczywiście, że czytanie romansu nie musi - a nawet nie powinno - być powodem do wstydu! Po prostu powinien być on tak napisany, żeby o wstydzie nie było mowy. Zgadzam się,że dużą część winy ponoszą wydawcy - cóż, kiedy nie są oni (nieraz) przyjaźnie nastawieni wobec ambitnej literatury, a popierają schematy i grafomanię. Faktycznie, te okładki z nagim torsem mężczyzny już od razu wystawiają świadectwo książce... Więc co robić, sięgać po dawne ambitne powieści z wątkiem romansowym, takie jak "Doktor Żywago"? Kiedyś był modny Konwicki, który pięknie pisał o miłości między kobietą a mężczyzną, ta moda przeminęła, może szkoda... Czy żywić się tylko klasyką? Może jednak warto szukać i kopać do upadłego, aby dokopać się do wartościowych współczesnych książek na ten temat? Dzięki, Natalia, za ten wpis, ciekawy i zabawny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety w dzisiejszych czasach rynek, nawet ten wydawniczy, działa tak, że wydaje się tylko to, co dobrze się sprzedaje. Ambitna, wartościowa literatura często na tym cierpi. Być może ma to związek z trendami, które niestety ciągle pochylone są w stronę romansów, obyczajówek, thrillerów i kryminałów. Nie ma w tym nic złego, jednak im częściej taka sytuacja będzie się powtarzać, tym więcej "perełek" w postaci szkodliwych książek, z torsami na okładkach trafi do czytelników. Całe szczęście, że literatura klasyczna jest ponadczasowa i często uniwersalna w wartościach jakie przekazuje. Mam nadzieję, że wartościowa literatura współczesna, sama się obroni i my - czytelnicy, nie pozostaniemy z niczym.
    Bardzo dziękuje za komentarz :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze napisałaś. Podobnie podchodzę do romansu, ale wiesz... nie wszystkie książki raczej takie są. Znasz tytuły, które odbiegają od takiego schematu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytam zbyt wielu romansów, ale na razie trafiłam na dwie, trzy pozycje które dalekie są od takich schematów. Love & Gelato, Prawie ostateczna lista najgorszych koszmarów, (dla nastolatków i nastolatek) i Spotkamy się przypadkiem (bardziej obyczajowka niż romans).

      Usuń
    2. Patryk, masz rację. Jest wiele romansów, które próbują nam przekazać zdrowe wzorce. Bardzo lubię książki Kim Holden oraz Scarlett Cole, chociaż te ostatnie zostały skrzywdzone okładkami i przez to mało kto spodziewa się czegoś dobrego, biorąc taką książkę do ręki.

      Usuń
  4. Zgadzam się prawie we wszystkim co tu napisałaś, poza jednym. Czytając Twój wpis jestem pewna, że masz w sobie dużo z feministki, i to żaden wstyd:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem feministką i z pewnością się tego nie wstydzę. Jednak wiele osób myli bycie feministką z pseudofeministką, dlatego to napisałam :)

      Usuń