#13 Paweł Reszka "Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy"


Jako mała dziewczynka marzyłam o tym, by w przyszłości zostać lekarzem. Dziecięce marzenia nie przetrwały próby czasu, świadomie obrałam inną ścieżkę kariery, a mój kontakt ze światem medycyny ogranicza się do oglądania serialu Grey's Anatomy oraz Chicago Med. Ewentualnie do słuchania narzekań babci na temat długich kolejek do specjalistów. 

Reportaż Pawła Reszki kupiłam mojej mamie, która zaczytuje się w literaturze faktu, jednak gdy codziennie spoglądałam w stronę książki przez myśl przeszło mi "a może by tak spróbować", w efekcie pochłonęłam ją w jeden dzień. Forma w jakiej napisana jest książka, to przede wszystkim wywiad i swobodne wypowiedzi anonimowych lekarzy, którzy w rozmowie z autorem otwierali się, starając się w pewnym stopniu usprawiedliwić. Jednak oprócz tych dwóch znacznie dominujących form w książce znajdziemy też dane statystyczne, które dotyczą kwestii poruszanych przez tychże lekarzy. Autor z początku trochę myli czytelnika, sugerując że podczas swojej pracy w szpitalu prowadził dziennik sanitariusza i z tego ma składać się książka. W efekcie dziennika jest tyle co kot na płakał, a może i nawet mniej. Czynnikiem który zdecydowanie zachęcił mnie do przeczytania książki, zresztą znacznie ułatwiając sam proces czytania, to łamanie tekstu. Pozycja ta, a dokładnie układ tekstu, jest niesamowicie przejrzysty, wpływa na szybsze czytanie a sama czcionka jest raczej większa niż mniejsza.

Przechodząc do meritum, czyli do treści książki, a ta ma dość pesymistyczny i negatywny wydźwięk, da się zauważyć, że sfrustrowani i bezradni wobec systemu lekarze postanowili anonimowo zabrać głos, aby wyrazić swoją niechęć do polskiej służby zdrowia na każdym kroku podkreślając, że są przepracowani a jednocześnie zarabiają za mało. Im dalej w las tym ciemniej, przez co okazuje się, że jak wszędzie apetyt rośnie w miarę jedzenia, a lekarze sami robią sobie krzywdę biorąc dziesiąty już dyżur w tym miesiącu, nawet w przypadku gdy doskonale poradziliby sobie bez tego. Są pracoholikami, uzależnionymi od pracy, a będąc w domu z rodziną, z którą notabene narzekają, że widzą się rzadko, i tak myślami są dalej w szpitalu. Dowodem tego są słowa jednej z lekarki.

"I mamy prosty efekt - lekarze kiedyś stali na piedestale, teraz to rzemiosło. Sposób na zarabianie pieniędzy. Sami się z tego piedestału straciliśmy, a mamy pretensje, że traktują nas jak rzemieślników."

Z czego wynika tytułowa znieczulica, i czy naprawdę można zarzucić lekarzom, że brak im empatii? Może po prostu brakuje im sił, a codzienne spoglądanie na ludzkie cierpienie po prostu weszło im w nawyk? A może powinniśmy im współczuć, ponieważ czasami zapominamy, że po tej drugiej stronie, naprzeciwko nas siedzi człowiek, nie maszyna? Lekarze skarżą się, że to my - pacjenci nie widzimy w nich człowieka, kiedy przyjmując pacjentów szóstą godzinę z rzędu nie mogą wyjść z gabinetu bez ryzyka publicznego zlinczowania. Tutaj winę oprócz roszczeniowego społeczeństwa, któremu właśnie najbardziej brakuje tej empatii, winę ponosi również system, który zamiast pomagać - szkodzi, a każdego pacjenta przelicza na pieniądze, w efekcie czas, jaki lekarze poświęcają pacjentowi w przychodniach rodzinnych wynosi dziesięć do piętnastu minut na pacjenta.

"Studia to jedno, a życie to drugie. W życiu ważne jest to za co płaci NFZ i ile dostaje się za dyżur w przychodni" 

Problem ten następuje już na pierwszym roku studiów, a wraz z upływem lat co raz bardziej się nasila. Człowiek idzie na studia z poczuciem powołania, a potem następuje zderzenie z rzeczywistością. Myślę, że doskonałym przykładem tego jest cytat jednego z psychiatrów, który wypowiedział się na potrzeby książki: 

"Na studiach nie uczą nas o pacjencie, ale o jego budowie. Człowiek jest dla nas jak silnik samochodowy. Składa się z jakiś części. Te części pracują albo się psują. Jak się zaczynają psuć to można je naprawić albo wymienić. I na tym polega nasza rola. Mamy wymieniać silnik. I stąd bierze się to wszystko. No bo czy ktoś przy zdrowych zmysłach zastanawia się co czuje silnik?"

Książka ta jest pełna przykrych historii, które sprawiają, że człowiek zaczyna wątpić w drugiego człowieka, ukazuje jak w pogoni za pieniądzem można zatracić resztki człowieczeństwa. Jednak po pewnym czasie czytanie staje się monotonne, odnosi się wrażenie, że lekarze tylko narzekają, że wiecznie brakuje im pieniędzy, przez co "Mali Bogowie" trochę tracą w moich oczach. Byłabym jednak bardzo niesprawiedliwa, gdybym nie doceniła trudu, jaki włożył autor po to, aby taką pozycję stworzyć.



Autor na pewien czas wcielił się w rolę sanitariusza w jednym ze szpitali tworząc dziennik sanitariusza, który choć skąpy, to dosadnie ukazujący realia panujące w szpitalach, gdzie pacjenta nie traktuje się jak człowieka tylko jak przedmiot. Oprócz tego zachęcił również wielu pracowników służby zdrowia do otworzenia się, dzięki czemu my, społeczeństwo, mamy możliwość spojrzenia na sytuację z innej perspektywy. Z perspektywy tego, kogo uważamy za maszynę do leczenia, a nie drugiego człowieka. "Mali bogowie" autorstwa Pawła Reszki z pewnością otwierają oczy. Jeśli więc jesteście ciekawi jak wygląda w praktyce staż czy specjalizacja i jak głęboko zepsuty jest system, z którym walka przypomina tę przysłowiową walkę z wiatrakami. A także z czego wynika ta opieszałość lekarzy, czy długie kolejki oczekiwania do specjalistów, to zachęcam do przeczytania tej książki. Lektura ta nie każdemu przypadnie do gustu, niektórzy mogą uznać ją za zbyt negatywną, ale mimo to jest to pozycja którą warto a nawet trzeba przeczytać aby chociaż przez chwilę spojrzeć na świat medycyny, a dokładnie jej personelu, z innej perspektywy.

Tytuł: Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy.

Autor: Paweł Reszka

Rok wydania: 2017

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne

Ocena: 5/6


6 komentarzy:

  1. Właśnie dziś widziałam tą książkę na półce w sklepie i bardzo mnie zaintrygowała. Super, że pojawił się właśnie o tej pozycji wpis na Twoim blogu. Teraz wiem, że książka warta jest przeczytania :) Wpis bardzo profesjonalny i rzetelny. Super robota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę bardzo ją polecam, dzięki niej można spojrzeć na pracę lekarzy z innej perspektywy. Dziękuje :*

      Usuń
  2. Coś bardzo głośno ostatnio o książkach w klimatach lekarskich, ja takie książki staram się omijać szerokim łukiem, bo jak dla mnie nie oddają całej prawdy. Znowu z jednej strony fajnie, że są takie książki i możemy sobie zbudować opinię na jakiś temat.
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorzy często są subiektywni pisząc reportaże, nawet jeżeli robią to podświadomie. Być może tutaj też tak jest. Jednak uważam, że warto poznać tę książkę, aby w pewnym stopniu zrozumieć lekarzy, ponieważ na co dzień pacjenci też nie są obiektywni.
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Czytałem wiele recenzji, a szczerze mówiąc po Twojej się bardziej przekonałem do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, taki też był mój cel. Cieszę się, że kogoś zachęciłam, ponieważ jest to tego typu literatura, z którą trzeba się zaznajomić aby wyrobić sobie własne zdanie.

      Usuń