#8 Paweł Sołtys "Mikrotyki"


Dzisiejszy post dotyczy ostatnio przeczytanego przeze mnie zbioru opowiadań Pawła Sołtysa noszącego tytuł "Mikrotyki". Moja opinie będzie tak samo krótka, jak krótkie są historie opowiedziane przez autora.

"Niektóre historie się pamięta, a niektóre pamiętają ciebie i wyciągają rękę, żeby cię poddusić w najmniej spodziewanych chwilach” 

Nominowany do Paszportu Polityki Paweł Sołtys, znany bardziej jako Pablopavo, muzyk, z którego twórczością nie miałam do tej pory możliwości się zaznajomić, napisał zbiór opowiadań o nazwie "Mikrotyki". Tytuł odnosi się do długości poszczególnych opowiadań, te krótkie, czasami nawet dwu lub trzystronicowe historie są po prostu mikro. Odnoszą się do tego co prawdziwe, życiowie i po prostu ludzkie. Zawarte w książce historie wypełnione są wspomnieniami, opowiadają o trudnościach życia codziennego, o rodzinnych tragediach i związanym z nimi bólem, nie tylko tym fizycznym, ale często również psychicznym. W tym zbiorze pełno jest śmierci, straty, ludzkiej znieczulicy czy strachu. Są to opowiadania o tym, o czym chcemy pamiętać i o tym, o czym wolelibyśmy zapomnieć. Jednak umysł często płata nam figle, a wtedy wspomnienia przychodzą do nas w najmniej oczekiwanym momencie. W "Mikrotykach" nie ma fabuły, są za to uchwycone przez autora momenty, które przelał na papier. Opowiada on historie swoje i tych, którzy nie mieli możliwości tego zrobić. 

Każde z opowiadań przedstawia inną poruszającą historię, która wzrusza, czasami bawi, a tak jak w przypadku "Skazki" czy "Lata" - złości. W każdym z opowiadań czuć Warszawę, ale nie taką, jaką znamy teraz, bogatą, pełną życia, a takią zwyczajną, szarą, miejscami brudną, zwykłą i zepsutą . Niewyróżniającą się niczym na tle innych miast. W tej książce można wyczuć czasy jeszcze przed transformacją, przypomnieć sobie młodość, związany z tym bunt, spędzanie czasu na blokowiskach, włuczenia się dzieciaków po osiedlach.

Ludzkie "zawsze" jest kruche i pęka od uderzenia paznokciem w białą ladę baru Astoria w Uniwersamie Grochów.

Sam Paweł Sołtys twierdzi, że pisanie opowiadań to duży sprawdzian dla autora, tłumaczy to tym, że znacznie ciężej jest napisać dobre sześciostronicowe opowiadanie niż nawet stostronicową powieść. Całkowicie się z tym zgadzam. Ponieważ w historiach napisanych przez autora nie zawsze znajdziemy odpowiedź na pytania, które nachodzą nas w trakcie czytania, zakończenia pozostają niedopowiedziane, otwarte. Niejednokrotnie po przeczytaniu przejdziemy w stan melancholii. Mimo to książka jest dopracowana w każdym calu, czytelnik po skończeniu, czy to opowiadania, czy nawet całego zbioru, czuje niedosyt. Język opowiadań nie jest językiem prostym, jest za to pełen metafor, wyszukanego słownictwa, lecz nazwanie go poetyckim mogłoby okazać się na wyrost, jednak zdecydowanie widać, że autor waży słowa, dokładnie wiedząc co i w jaki sposób chce nam przekazać.

Z całą pewnością jest to książka wartościowa i na pewno warta przeczytania. Pomimo, iż należy do  krótkich, to z pewnością nie nadaję się do przeczytania od razu, warto dawkować sobie tę przyjemność, czytać spokojnie i powoli. W ten sposób będziemy w stanie przeżyć i poczuć każdą  z historii w taki sposób, w jaki autor chciałby żebyśmy ją poczuli, dzięki czemu jedno opowiadanie nie zleje nam się z pozostałymi.


Tytuł: Mikrotyki


Autor: Paweł Sołtys


 Rok wydania: 2017


Wydawnictwo: Czarne


Ocena: 6/6

2 komentarze:

  1. Ale mnie zaintrygowałaś! Po pierwsze autor: jestem niezwykle ciekawa, jakie to mikroopowieści zaserwował Pablopavo. A po drugie: forma i długość - bo tak krótkie opowiadania (nawet jak na opowiadania) to rzeczywiście spore wyzwanie dla pisarza.

    Paulina z Oko na kulturę

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, polecam się zaznajomić. Autor naprawdę sprostał wyzwaniu. Jak na razie to najlepsza ksiazka jaką przeczytałam w tym roku 😊Mysle, że pod koniec roku również będzie utrzymywać się w czołówce 😄

    OdpowiedzUsuń